Opowiada Niko :
"Rano
było nudne jak zwykle. Z kuchni dolatywały zapachy różnego jedzenia
którego nie znałem. Moja pani jeszcze spała, Emil leżał spokojnie - jak
zawsze. Siedziałem w ciszy i napięciu aż Paulina wstanie, zje
śniadanie. Lecz ciągle nic ! Dawno nie biegałem i nie zażywałem
wolności, więc złapałem pręty klatki i zacząłem je gryźć. Uciszono
mnie. No cóż i znowu pozostaje mi te przeklęte czekanie. Usiadłem na
kuperku i czekałem i czekałem. Zacząłem się myć gdy Magda -właścicielka
Emila - wstała wzięła kluczyki od czegoś i wyszła z domu ( słyszałem po
zamykaniu i otwieraniu (albo raczej trzaskaniu ) drzwi ). Po chwili
wróciła z... OME* !! Z dwoma transporterami
.... Paulina od razu otworzyła klatkę i wzięła mnie za kłaki na karku. Zacząłem się szamotać i wrzeszczeć :
-
Nie zostaw mnie!! NIeEEE Tylko nie ten przeklęty transporter - po
chwili zaczepiłem się o dywan i zapierając przed drzwiczkami koszmaru,
lecz na nic starania, na nic łzy i tak wiedziałem że wlecę do środka -
i wleciałem. Nie widziałem już nic.
Chwilę później szliśmy w
dół, po schodach.Byliśmy obok hrududu, do którego dali mnie i zamknęli
mnie w jego tzn. "paszczy" .Trzepotało na lewo, prawo... Po chwili
ciszy i stukotania pazurków Ema klapa bagażnika poszła w górę. Paulina
złapała moją transportówkę i poszła gdzieś. Najpierw usłyszałem dziwne
nieznane piski albo raczej szczekanie. Jeszcze trzask otwieranej
furtki i postawiła mnie na ziemi. Serce zaczęło mi mocniej bić, Strach
ulatniał się w powietrzu. Poszła gdzieś, lecz chwilę później przyszła.
Otworzyła transporter, wahałem się lecz zaryzykowałem spotkania.
Wyszłem i... moim oczom ukazało się dużo trawy, drzewka, słońce,
doniczki, kwiatki... Emil też biegał. Rozdzleliliśmy sobie ogródek na
pół. Lecz ja nie miałem zamiaru siedzieć i kwiczeć na swojej. Szybko
posuwałem się w jego stronę.Nagle Emil wszedł na MOJĄ połowę. Rzuciłem
się na niego. Wyrwałem mu trochę kłaków. A niech ma nauczkę ! Emil
uciekł do siebie. Ja szalałem na swojej. Po chwili wszedłem na jego
połowę. I zaczęło się... Zaczął mnie ganiać. A ja zacząłem uciekać.
Zboczeniec jeden
Biegaliśmy z dwie godziny. Wpadłem do niskiego okienka. "Nie znajdzie
mnie " - pomyślałem i położyłem się na kocyku. NAgle wpadł. Znowu się
ganialiśmy. A gdy skończyliśmy i Paulina oraz Magda zamknęła nas w
trasporterze wyznałem że ten trasporter wcale nie taki głupi.
Wróciliśmy do domu zadowoleni. Gdy wpuścili mnie do klatki zasnąłem..
Najnowsze Wpisy
No więc na początku chciałabym się z Wami przywitać. A więc mówię jedno wielkie:
Cześć ^^
Ok, obowiązek przywitania mamy już za sobą więc mogę napisać coś innego.<br> Otóż siedzę właśnie przy komputerze pisząc ta notkę i czuję, że moje dwa króliki są dziś zbyt spokojne. "Jak to - pomyślisz sobie - dwa ? Ten oszust mówi nam o dwóch królikach, a w logu widnieją TRZY ! Ee... Idę stąd" Machniesz ręką i wyjdziesz. Otóż nie wychodź, w logu są dwa króliki - tytułowi blogowi "bohaterowie" od lewej Emil i Niko. trzecim królikiem - gościem jest Pusio, baranek miniaturowy.
A więc kontynuuję historię wyjaśniwszy już to i owo. Siedzę przy komputerze i uważam, że Emil i Niko - szczególnie NIKO - są zbyt spokojni jak na dwóch buńczucznych samców królików miniaturowych. Ba ! Jak na ich samych. Z niepokojem zaglądam do klatek, bo to niemożliwe, żeby ci nicponie siedzieli w takim spokoju. Ale jednak - jak na dłoni śpią zmęczeni. Chwileczkę... ZMĘCZENI ?!
Ano tak - przypominam sobie z uśmiechem, który nagle pojawia się na mych ustach - w końcu moje kochane szkraby biegały dnia dzisiejszego. Teraz więc mam jakąś godzinkę spokoju zanim znowu zaczną domagać się otwarcia klatek. Ach, ten Zew Wolności ;)
Zamiast zanudzać was takimi historyjkami może napiszę coś o tych dwóch małych bestiach ? Proszę bardzo ;)
Niko ( Nikosław ;)) - Niko trafił do nas w tamtym roku, w czerwcu. Jest kochany i uwielbia głaskanie, boi się odkurzacza, z zaciętością godną terriera gnębi Emila. Mimo słodkiego wyglądu ten futrzak ma naturę małej bestyjki. Nie dajcie się zwieść pozorom ! Gdy tylko znajdzie się w pobliżu Emila pała rządzą pokiereszowania mu futerka. Kładzie uszy po sobie i przybiera groźną pozę. Dzięki Bogu za klatki... Niko zaledwie tydzień temu został wykastrowany ze względu na jego uciążliwy nawyk osikiwania wszystkiego wokoło z wyskoku (co sprawiało, że gdy tylko się obok niego przeszło spodnie były obsikane aż do kolan. Cudownie, nieprawdaż ?) oraz upierdliwym znaczeniem własnego terenu w sposób, który czuć było od progu... Bez komentarza. Od zabiegu czuję, że zwierzak się zmienił, przynajmniej nie czuć go. Ale za to słychać
Emil (po prostu Emilek ;)) - Emil to czteroletni królik miniaturowy. Cztery lata kończy w sierpniu, wtedy to przywiozłam małą czarną kuleczkę do domu. Zwierzak mimo swojej płochliwości i wybrendości był moją miłością od pierwszego wejrzenia i nic - ani nikt - nie mógł mi go odebrać... Chyba, że sama śmierć ;)) Emilek okazał się grzecznym stworzeniem jak na miniaturkę, czystym i spokojnym - jak na samca królika. Nie jest agresywny na tle terytorialnym. Tfu! Na żadnym tle, Nika jeszcze nie próbował zagryźć mimo że w młodości razem były puszczane i miał ku temu okazje. Jednak ten czarny nicpoń wolał mu uszka i oczka powylizywać niż poodgryzać i tak mogłaby się zrodzić wielka przyjaźń. Niestety - Nikosław miał inne zamiary...
To by było na tyle słowem wstępu.
Pozdrawiam.

